Gry od Rockstara są jednymi z tych, które wzbudzają ogromne zainteresowanie wśród wielu osób. Nawet tych, które w swojej bibliotece gier posiadają jedynie parę tytułów. Istnieje duża szansa, że jest w niej coś z serii GTA lub Red Dead Redemption. Niedawno firma oficjalnie zapowiedziała kontynuację swojej westernowej produkcji. Muszę przyznać, że wsiadłem do hype train’u i pędzę właśnie w stronę zachodzącego słońca i myślę sobie o rzeczach które chciałbym zobaczyć w Red Dead Redemption 2.

5. Żadnych nowoczesnych pierdół!

Pierwsze Red Dead Redemption rozgrywało się w czasach, kiedy świat zaczął wchodzić już w XX wiek. Zaczęły pojawiać się pierwsze samochody, a miasta coraz bardziej zaczynały przypominać współcześnie nam znane metropolie. Dlatego mam nadzieję, że Rockstar postanowi umieścić akcję RDR2 przed lub w podobnym okresie czasu, co w „jedynce”. Pojawiły się już pierwsze teorie wskazujące mówiące o prequel’u. Przypomnę tyko, że główny bohater, John Marston polował na przedstawicieli swojego gangu. Czyżbyśmy mieli poznać wczesne losy zgrai bandytów?

red-dead-redemption-2-s-silhouettes-have-been-identified-backing-up-prequel-rumors

4. Odpicuj moją dorożkę!

Pierwsze Red Dead Redemption nie pozwalało swobodnie rozbijać się po mapie dyliżansem, a jedynie skromną dorożką. Do tego nie można było w żaden sposób wpływać na jej wygląd. O ile więcej frajdy byłoby z rozbijania się własną, odpicowaną bryczką! Dołóżmy do tego możliwość dostosowania wzorków na karocy, jej kształtu lub rozmiaru kół. A może przyozdobić nasz orszak konny w cyrkowe ozdoby? Czemu nie? Najwięcej tego typu zwariowanych rzeczy miałoby sens w trybie sieciowym. Wsiadacie w 4-5 osób do takiego krzykliwego wehikułu, podjeżdżacie pod bank, albo biuro szeryfa, 3 wbiega do środka, jeden pilnuje wejścia, a woźnica czeka z lejcami w dłoni, by dać znać wierzchowcom, że pora ruszać. Później pościg, podczas którego dwoje rabusiów wychyla się ze strzelbami przez okno, prując do zawziętych stróżów prawa i porządku. Wszystko po to, żeby później rozładować dyliżans i podzielić się łupami. Pachnie starym, dobrym westernem, prawda?

3. Kowboj? Indianin? Rewolucjonista?

W trybie sieciowym GTA Online brakowało mi jakiejś większej społeczności, do której mógłbym dołączyć. Jasne, są gangi, ale w do niego można było zebrać kilku znajomych, ale takich ekip było przecież mnóstwo. A gdyby tak stworzyć kilka frakcji? Gdyby przy wejściu do gry sieciowej można było wybrać, czy chcemy być szeryfem, bandziorem, wojskowym lub nawet Indianinem? Oczywiście nie pozbawiałoby to graczy wolności wyboru. Będąc szeryfem, wciąż będziemy mogli napadać na sklepy oraz banki, lecz otrzymamy za to mniej punktów lub gotówki niż za zastrzelenie lub pojmanie bandziora, za którym wystawiono list gończy. Do tego każda z „frakcji” mogłaby mieć własny perk. Zwiększoną ilość amunicji, redukcję odrzutu po strzale ciche eliminacje, lub niższe ceny w sklepach.

2. Wieść spokojne życie farmera

Na co będziemy wydawać nadmiar gotówki w RDR2? Przecież nie ma co liczyć na szybkie samochody, śmigłowce lub samoloty. Świetną sprawą byłaby możliwość wykupienia własnego skrawka ziemi. Sprowadzanie bydła z pastwisk i polowanie na lisy albo kojoty węszące wokół kurnika, mogłoby obniżać nasz poziom poszukiwania po niedawnym napadzie na bank, lub po darmowej, lecz nieco krwawej wizycie w saloonie. Poza tym, stanowi to świetne miejsce na rozplanowanie kolejnej akcji z naszą bandą. A co jeśli naszej ekipy nie stać na najbardziej rącze rumaki? Wtedy można pokusić się na zuchwały napad i niczym koniokrad, zapuścić się nocą na ranczo bardziej doświadczonego gracza.

1. Samotny jeździec oddala się w stronę zachodzącego słońca

Dziki zachód nie jest miejscem tętniącym życiem jak Los Santos lub Liberty City. W Red Dead Redemption na pewno natkniemy się na mnóstwo mniejszych lub większych miasteczek podczas przemierzania prerii. Lecz podróż od jednego do drugiego często zaczynałem się nudzić. Chciałbym, żeby w kontynuacji mógł ktoś nam towarzyszyć, zająć rozmową i opowiedzieć ciekawą historię. Już widzę, jak 7 postaci z grafiki promującej RDR2 wjeżdża do miasta, a ludzie w popłochu ryglują drzwi i zamykają okna. Dodatkowo, przydało by się więcej losowych wydarzeń lub ciekawych miejscówek do zwiedzenia. Byle przemierzanie prerii nie stawało się zbyt szybko monotonne.

Czego Wy oczekujecie od Red Dead Redemption?

Reklamy